Przysmaki treningowe dla psa biorą się do kieszeni wtedy, gdy na spacerze dzieje się coś więcej niż samo kręcenie się po osiedlu. Siad, zostań, do mnie, omijanie roweru, pierwsze kroki szczeniaka na smyczy. Tu nie potrzebujesz wielkiego gryzaka. Potrzebujesz małego kąska, który ułamiesz w sekundę i dasz, zanim pies zdąży się rozproszyć.
W tej kolekcji są kostki mięsa w saszetkach 70 g, mini sushi, miękkie roladki na wagę 500 g i trochę większe mięsne kostki 160 g. Kostkę albo plasterek sushi dzielisz na kilka nagród. Roladkę z jagnięciny, kaczki albo królika obcinasz nożem albo odrywasz palcami i masz zapas na cały tydzień ćwiczeń, zamiast otwierać nową małą paczkę co dwa spacery.
Przysmaki treningowe dla psa na spacer i do nauki komend
Dobra nagroda treningowa znika szybko i pachnie na tyle mocno, że pies odrywa nos od trawnika. Dlatego tu królują małe, miękkie formaty, a nie baton, którego żuje się przez kwadrans. Na krótkie powtórki w korytarzu albo na parkingu weź saszetkę 70-80 g. Na regularne sesje wygodniejsza jest roladka 500 g, bo sam decydujesz, jak duży kawałek odrywasz. Jeśli pies zna już smak czystego mięsa i chcesz lekko zmienić nutę, są też kostki z owocem, na przykład cielęcina z ananasem albo bażant z bananem.
Smaki przysmaków treningowych dla psa to jagnięcina, kaczka, wołowina, królik, kozina, bażant i kurczak. Gdy żołądek bywa kapryśny, zostań przy jednym mięsie przez kilka dni i patrz, jak pies na to reaguje. Przysmaki treningowe dla psa podajesz między posiłkami, nie zamiast karmy, i lepiej dać dziesięć malutkich kawałków w trakcie ćwiczeń niż jeden duży na koniec „bo się starał”.
Nie wrzucaj do kieszeni wszystkiego naraz. Weź jeden smak, który pies już lubi, i jeden nowy na próbę. Jeśli szukasz szerszej półki mięsnych form, także tych do dłuższego gryzienia, zajrzyj do kolekcji przysmaki mięsne. Tutaj zostają rzeczy, które realnie mieszczą się w kieszeni i nie rozwalają tempa treningu, kiedy pies ma wrócić do Ciebie od razu, a nie żuć w trawie.


